Edmontońskie PESTKI

Edmontońskie PESTKI

 

W Edmontonie osiedliło się kilkanaście pań, które służyły w czasie II wojny światowej w Pomocniczej Służbie Kobiet (PSK) powołanej latem 1941r. przez gen. Władysława Andersa na ziemiach ZSSR po tak zwanej „amnestii” Stalina. W 1944 r. PESTKI – jak żargonowo nazywano kobiety służące w PSK – zostały wcielone do 2 Korpusu Polskiego.

Oto godne naszej uwagi i pamięci nazwiska uwieńczonych przez poetę dzielnych kobiet, które żyją wśród nas w stolicy Alberty, Edmontonie.

Wanda Broszkowska                          Eulalia Grajkowska

Leokadia Krzysik                                  Irena Kubacka

Magdalena Kurpisz                             Janina Malinowska

Janina Obst                                         Bronisława Stelmaczonek

Gienia Strzelecka                                Zofia Wójcicka

Maria Kępa

75 procent żołnierek pochodziło z Kresów Wschodnich II Rzeczypospolitej. Rozdzielone z rodziną, wyczerpane, ze złamanymi sercami wychodziły z bydlęcych wagonów na Syberii. Łagry – nieludzka praca, gwałty i znowu głód i choroby. Dla armii Andersa przebyły długą drogę przez Azję, spędzając tygodnie w podróży, często idąc na nogach setki kilometrów. Walczyły mężnie o to, by ta armia je przyjęła. W szczytowym okresie rozwoju Pomocniczej Służby Kobiet w jej szeregach pozostawało ponad 7500 ochotniczek. Obcięły loki i warkocze, przywdziały męski mundur i pseudonim i walczyły ramie w ramię z mężczyznami, często budząc podziw tych ostatnich. Działały głównie w służbach łącznościowych, aprowizacyjnych i sanitarnych funkcjonujących przy jednostkach frontowych. Były lekarkami i sanitariuszkami, kierowcami dużych samochodów ciężarowych, telefonistkami, radiotelegrafistkami, szyfrantkami, listonoszkami, a także nauczycielkami, wychowawczyniami, świetliczarkami. Prowadziły wojskowe kantyny, występowały w zespołach teatralnych, redagowały czasopisma, książki i ulotki. Pracowały też w administracji, jako urzędniczki, maszynistki, magazynierki. Obsługiwały kuchnie, szwalnie i pralnie. Bez taryfy ulgowej działały tam w ekstremalnych warunkach. Trzeba tu wymienić przede wszystkim driverki – kobiety będące kierowcami dużych, wielotonowych samochodów ciężarowych, które przewoziły na front amunicję, żywność i żołnierzy, a po bitwie pierwsze tam przyjeżdżały, by “posprzątać” oraz lekarki i sanitariuszki, które często stały przy operacyjnym stole po trzydzieści godzin bez przerwy, by ratować rannych w kolejnych bitwach. PESTKI brały udział w całej kampanii włoskiej. PSK rozwiązano w 1946 r. Do kraju wróciła mniejszość, bo ich mała ojczyzna nie należała już do Polski. Zdecydowana większość tych dzielnych kobiet emigrowała w różne strony świata. Kilkanaście z nich osiedliło się w Edmonton i jest dumą kombatanckiego środowiska polonijnego.

 

Opis zdjęć:

  1. Edmontońskie Pestki od lewej Bronia Stelmaczonek, Janina Malinowska i Leokadia Krzysik
  2. Bronia Stelmaczonek – służba sanitarna
  3. Leokadia Krzysik – kompania transportowa (driverka)
  4. Maria Kępa – służba sanitarna
  5. Janina Malinowska
  6. Zofia Wójcicka – służba sanitarna
  7. Gienia Strzelecka

8, 9, 10   Bronia Stelamczonek, sanitariuszka

11, 12  Mapa wędrówki Pestek

 

„Pestki” – Ref-Ren

A ten wiersz chcę poświęcić, tym kochanym dziewczętom

Tym – dzisiaj już kobietom, ale wtedy podlotkom

W drelichowych spódniczkach, tym korpuśnym maskotkom

Na tej naszej żołnierskiej drodze poza ojczyzną

Czyli „pestkom”, na których, niejeden z nas się poślizgnął

Nie chciałem, że tak powiem być z pamięcią w kolizji

Pierwsze „pestki” spotkałem w Tocku w 6-tej Dywizji

W której lwowski rój wodził generał Tokarzewski

I chyba jeszcze wtedy, nie było terminu „pestki”

A potem w Ługowoje u pułkownika Szmidta

W 10-tej, gdy to mówię, coś mnie za gardło chwyta

Serce mocniej uderza, jakoś rzewniej na duszy

Kto by wtedy przypuszczał, że po latach go wzruszy

Takie nikłe wspomnienie, pamiętam te dziewczyny

Zabiedzone zmarznięte, gdy liche fajfuczyny

Nie ogrzały ciała, tylko skórę i kości

W tych pierwszych dniach na nowo odzyskanej wolności

Pamiętam te Małgosie, Basie, Zosie i Kasie

Jak w niespełna rok potem, w pełnej dziewczęcej krasie

Na arabskim bezludziu w Kizil Ribat, w Iraku

Niczym łanie pyrgały po pustynnym deptaku

Pamiętacie palm rzędy i namioty na skraju

A wśród nich żywe kwiaty „Pestki” z małpiego gaju

A stąd do Palestyny w Gederze w Rehowodzie

Aż do Włoch idą z nami, razem jak w korowodzie

I gdy prawdziwa wojna rozszalała się w górach

Przypomnijcie wy sobie te dziewczyny w mundurach

Te ze świetlic i kantyn uzbrojone w uśmiechy

Te z polowych szpitali, które słowa pociechy

Zawsze miały pod ręką, to nie koniec litanii

Pomyślcie o dziewczętach z transportowych Kompanii

Wspaniałych i odważnych, na frontowe pozycje

Dowożące walczącym prowiant i amunicje

Pomyślcie o łączniczkach, o biednych kancelistkach

Zagrzebanych po uszy w tajno-łamanych świstkach

Rozkazów. I o aktorkach, boć to też były „pestki”

Którym tyrał Gierat, Stępień, Sobolewski

Gdy wspominam te czasy i wojenną pożogę

Gdy wspomnieniem przemierzam, jeszcze raz tamtą drogę

Żołnierską – trudną, żmudną, myślę, że w tej gonitwie

Za wrogiem, że w tej wojnie, że w każdej naszej bitwie

Byłoby stokroć trudniej, zwyciężać – osądźcie sami

Gdyby tych dziewcząt wspaniałych nie było przy nas i z nami

 

Powyższy wiersz recytowany był przez Władysława Szwendra na spotkaniu kombatanckim w marcu 1998 r.

 

Źródło: Kulisy Polonii nr 231, Marzec 1998

Menu