Dialogi

Dialogi kwartalnik Kongresu Polonii Kanadyjskiej okręg Alberta pod redakcją Edwarda Możejki, profesora komparastyki na Uniwersytecie Edmontońskim, są zapewne najmniej znane czytelnikom polskim na Zachodzie. Edmonton, centrum kulturalne prowincji zamieszkałej przez ok. 50 tysięcy Polaków, leży bowiem z dala od głównych szlaków, a pierwszy numer pisma ukazał się w roku 1984.

O ile Tygodnik Nowojorski i Przegląd Polski mają ambicje wyjścia na szersze wody i uzyskania prenumeratorów także poza granicami USA, o tyle Dialogi są nastawione na rynek miejscowy licząc co najwyżej na dotarcie do Polaków w innych prowincjach zachodniej Kanady, gdzie nie ukazuje się żadne pismo w języku polskim.  Nowy kwartalnik stanowi kontynuacje pisma, które z braku funduszów musiało zawiesić działalność w roku 1971. W tym wypadku mamy do czynienia z periodykiem subsydiowanym przez Kongres Polonii Kanadyjskiej, co nie pozostaje bez wpływu na jego profil. Organizacji tej poświęca się na stronicach Dialogów sporo miejsca i w dwóch pierwszych numerach zamieszczono obszerne wywiady z jego prezesami.

Kwartalnik, jak podkreślono w inauguracyjnym artykule wstępnym „jest poświęcony życiu społeczno-kulturalnemu Polonii kanadyjskiej oraz zagadnieniom całej kultury polskiej”. Innymi słowy, Kanada jest głównym punktem odniesienia. Centrum znajduje się tu, w Albercie a nie tam w Polsce. Lektura trzech pierwszych zeszytów kwartalnika (objętość dość skromna, 28 stron) prowadzi do wniosku, że zespół redakcyjny składa się z kontynuatorów tradycji pozytywistycznej. Ton wypowiedzi jest wyważony, a nacisk pada na oświecenie, propagowanie tolerancji, łagodzenie konfliktów (chodzi o życie polonijne, nie o stosunek do rzeczywistości w Polsce). Bardzo dużo miejsca poświęca się kulturowości (to modne słowo-klucz w socjologii stosowanej Kanady). Interesujący szkic na temat polityki wielokulturowości w perspektywie historycznej wygłosił Aleksander Matejko w drugim numerze Dialogów.

Na łamach kwartalnika publikuje artykuły spore grono profesorów, nauczycieli, a także młodszych pracowników naukowych. Niektóre szkice jak „ Mistycyzm i magia Żydów polskich” Mariusza Wesołowskiego czy „Orient na słowiańskiej ziemi” Marytki Kosińskiej są ważkie i zajmujące. Inne teksty, jak powierzchowny „ Trójgłos o emigracji” materiały wspomnieniowe czy sprawozdawcze – nie mają wystarczającego ciężaru gatunkowego.  Co ujdzie w tygodniku, nie bardzo pasuje do kwartalnika. Periodyk ukazujący się cztery razy w roku z natury rzeczy musi stosować staranną selekcję materiałów.

Prócz działów „ Wielokulturowość” „Dokumenty”, „Przegląd kulturalny” wierszy poetów polsko-kanadyjskich, w następnych numerach Dialogów wprowadzono nowe rubryki, w tym niezbędny dział recenzji oraz poradnictwo imigracyjne, a nawet kącik brydżowy. Kwartalnik jest dwujęzyczny, każdy większy artykuł jest zaopatrzony w krótkie streszczenie po angielsku. W sumie jest to pismo stateczne, poważne w tonie, odpowiedzialne za słowo. Z ogłoszonych listów do redakcji wynika, że Dialogi przyjęły się. Pytanie czy to poparcie będzie trwałe i masowe. Opisana w kwartalniku historia szkoły dwujęzycznej w Edmontonie świadczy, że Polacy mają słomiany zapał. Szkołę uruchomiono z ogromnym nakładem wysiłku, ale rodzice nie kwapią się z wysyłaniem do niej dzieci.

Ta sytuacja ilustruje w pewnym sensie całość zagadnień polskich w Ameryce. Teoretycznie inicjatywy polityczne, kulturalne, oświatowe powinny spotkać się z masowym oddźwiękiem. Dużo nas tam. Jako grupie wiedzie się nam nieźle finansowo. Mamy swoich Wielkich Polaków, którzy podnoszą nasze morale i nasze notowania na giełdzie etnicznej. W praktyce jednak odzew jest słaby. Na ogromnych obszarach kontynentu łącznikiem skupisk polskich czy choćby luźnych polskich grup są pisma. Nie przeceniając ich roli, można od nich oczekiwać wzmocnienia nadwątlonej więzi. Dlatego ich jakość, ton i reprezentowane przez nie wartości są tak ważne.

Renata Gorczyńska

Źródło: Kultura, Paryż, Listopad 1985

Menu